Moja najważniejsza lekcja o finansach

Wspominałem w poprzednich wpisach, że zarabianiem w sieci i biznesem interesowałem się już od dość dawna. Część pieniędzy, jaką wtedy miałem wydawałem na czasem dziwne i zupełnie niepotrzebne zachcianki, część inwestowałem lub odkładałem. Nie zdawałem sobie sprawy, że pieniędzmi można zarządzać, kontrolować i przeznaczać na wybrane dziedziny w celu osiągnięcia długoterminowych korzyści. Po prostu pieniądze miałem i gdy pojawiała się potrzeba aby je wydać, robiłem to.

Oczywiście nie oznacza to, że nie potrafiłem oszczędzać, bo tego nauczyli mnie rodzice, jednakże przez ten czas wiele zmieniło się w kwestii postrzegania pieniędzy i finansów. Można powiedzieć, że ostatnie dwa lata były dla mnie największą lekcją w tej kwestii ponieważ zmagałem się zarówno ze sporymi możliwościami pieniężnymi jak i problemami finansowymi.

Wszystko zaczęło się w momencie, gdy postanowiłem zakończyć współpracę z ówczesnym wspólnikiem (powodów nie chcę podawać, gdyż były to sprawy osobiste) dostając tym samym spory zastrzyk gotówki – moją część udziałów. Żyjąc jeszcze po staremu tj. bez wiedzy na temat zarządzania pieniędzmi najzwyczajniej w świecie wydawałem je bez problemu, pozwalałem sobie na przeróżne przyjemności, dużo imprezowałem i spędzałem czas na mieście. Do tego doszły dość kosztowne wakacje (pomimo dużych kosztów uważam je za najlepsze w swoim życiu) i nowe, “potrzebne” rzeczy takie jak komputer, głośniki czy umeblowanie pokoju.

Przez pewien czas bawiłem się świetnie i cieszyłem się z każdej nowej rzeczy w pokoju. Plik pieniędzy, który trzymałem w szafie zaczął się kurczyć, jednakże zdałem sobie z tego sprawę dopiero, gdy nie było już praktycznie nic. Wtedy zacząłem panikować i zastanawiać się, gdzie podziały się moje ciężko zarobione pieniądze.

Po kilku kolejnych stresowych dniach panika ogarniała mnie coraz bardziej i wręcz zmusiła mnie do poszukiwania pracy. Zdałem sobie wtedy sprawę, że pomimo świetnego czasu jaki spędziłem nie zająłem się odpowiednio finansami. Pieniądze szybko zniknęły a będąc samemu w dużym mieście musiałem zapewnić sobie podstawowe potrzeby. Było mi strasznie głupio, że doprowadziłem do momentu, w którym proszę rodziców o pomoc, bo jeszcze jakiś czas wcześniej byli tacy zadowoleni, że bardzo dobrze sobie radzę sam. Praktycznie przez 2 wcześniejsze lata nie wziąłem od nich złotówki na moje potrzeby, gdyż sam mogłem sobie je zapewnić.

Chwila poszukiwań przyniosła skutki i znalazłem pracę. Niestety nie była to wymarzona posada i każdy dzień spędzony w tej firmie był dla mnie stracony. Byłem jednak zagubiony i nie wiedziałem jak poradzić sobie z tą sytuacją. Nie chciałem też we wszystko angażować rodziców, choć wiedziałem, że są skłonni mi pomóc. Praca sprawiała mi dużo problemów i samo wynagrodzenie nie było w żaden sposób nawet zadowalające. Zatrzymywało mnie jednak w niej to, że chociaż podstawowe potrzeby jestem w stanie sobie zapewnić. Pracowałem tak około 5 miesięcy i pod koniec byłem na skraju wyczerpania psychicznego. Miałem strasznie złe mniemanie o sobie i uważałem się za przegrywa. Pomimo tego, zdobyłem się na znalezienie nowego miejsca dla siebie.

Myślę, że nie ma sensu opisywać kolejną firmę, w której pracowałem, dlatego przejdę do konkretów. Mianowicie, kolejna praca pozwoliła mi odkładać część zarobionych pieniędzy. Zacząłem kupować książki o finansach i oglądałem sporo filmów specjalistów w tej branży. To właśnie wtedy dowiedziałem się o budżecie domowym i systemie, na jakim opiera się mój portfel. Poznałem wiele ciekawych narzędzi i metod na optymalne zarządzanie pieniędzmi jakie zarabiam. Teraz stosuję je w swoim życiu prywatnym jak i biznesowym.

Oto najważniejsza kwestia dotycząca moich finansów:

JESTEM ŚWIADOMY ILOŚCI PIENIĘDZY, JAKIE PRZEZNACZAM NA POSZCZEGÓLNE ELEMENTY ŻYCIA

Wygląda to u mnie mniej więcej tak:

60% – przeznaczam na życie (jedzenie, mieszkanie itp.)

20% – odkładam (aktualnie odkładam na poduszkę finansową – będzie o niej oddzielny wpis)

10% – inwestuję

10% – przeznaczam na rozwijanie się (książki, e-booki, podcasty, kursy)

Powyższy schemat sprawdza się od jakiegoś czasu u mnie. Serdecznie polecam stworzenie swojej podobnej rozpiski. Potem wystarczy tylko na początku każdego miesiąca podzielić zarobione pieniądze na poszczególne konta. Wszelkie nadwyżki (prezenty, premie itp.) przeznaczam na oszczędzanie, gdyż w tym momencie priorytetem jest dla mnie budowanie poduszki finansowej.

Stosując tą prostą metodę jesteś lepszy w zarządzaniu budżetem domowym od większości społeczeństwa. Jest to proste a jednak większość nie stosuje takich sposobów i dziwi się, że pieniądze są i zaraz ich nie ma. Ja natomiast wiem, że w danym miesiącu mogę przeznaczyć na przyjemności czy inne kwestie tyle i tyle i tego się trzymam. Nie przekraczam ustalonych kwot i cały czas kontroluję przepływy. Daje mi to ogromny spokój o przyszłość i pewność, że nic mnie nie zaskoczy. Ponadto buduję poduszkę finansową (o tym w innym poście), która zapewni mi jeszcze większe zabezpieczenie.

Co uważasz o wpisie?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *